Debata, jak każdy wie, polega na wymianie poglądów między uczestnikami. Natomiast to, co mają dwukrotnie zobaczyć Polacy nie będzie żadną debatą, lecz kompilacją wystąpień na „zadany temat”.
 
Mało tego: ponieważ tematy są z góry znane, a pytania łatwe do przewidzenia lub wręcz częściowo ustalone, będziemy mieli do czynienia z pokazem z góry przygotowanej, taniej retoryki i wyuczonej mowy ciała.
 
Poza tym: dwie minuty expose jednej gadającej głowy... To są wieki, cała epoka w czasie antenowym! W tym czasie połowa widzów umrze z nudów, druga połowa pojedzie zrobić sobie herbatę, pogada z małżonkiem powtarzając to samo, co sobie mówią od dwudziestu lat na widok polityków!
 
W efekcie naród jest traktowany jak odmóżdżona masa, którą należy kilkoma sprawnymi chwytami POZAMERYTORYCZNYMI wlać do odpowiedniego naczynia.
 
Dlaczego kandydaci nie siadają twarzą w twarz i nie ROZMAWIAJą?  Dlaczego  nie ma PRAWDZIWEJ DEBATY między kandydatami na najważniejsze stanowisko w Polsce, by choc na chwile spadly wyuczone maski?!